W piękne styczniowe południe wylądowałem na lotnisku Ben Guriona w Izraelu po ponad trzygodzinnym locie z Krakowa. Znając procedury, odprawiłem się szybko i sprawnie, po czym udałem się na kolejkę, którą równie szybko dojechałem do Jerozolimy. Pogoda była lekko deszczowa, siąpił kapuśniaczek, ale i tak postanowiłem do Starego Miasta dojść na piechotę. Minąłem targ Machane Yehuda, kilka sklepów z różnościami, po czym za skrzyżowaniem stanąłem przed szesnastowiecznymi murami.
Wzdłuż południowej ściany doszedłem do bramy jafskiej, by po chwili zagłębić się w uliczki prowadzące do Bazyliki Grobu Pańskiego.
| Na wprost brama Jaffa, nieco po prawej Cytadela Davida zbudowana przez Heroda |
| Schody św. Heleny |
Plac dziedzińca był zawalony elementami budowlanymi, gdyż we wnętrzach trwały prace remontowe od dłuższego czasu.
Najpierw wyszedłem na dziedziniec klasztoru etiopskiego, który jest bardzo fotogeniczny i chętnie wybrałbym się tam na spokojną sesję z dobrym sprzętem foto.
| Świetliki w kopule kaplicy św. Heleny |
Czas było wejść do bazyliki. Skierowałem się ku edykułowi Grobu Pańskiego i stwierdziłem, iż nie ma kolejki do wejścia. Z zaledwie kilkoma osobami niemal z marszu wszedłem do środka. W latach pełni turystyki nieraz stałem w ponad godzinnej kolejce, a teraz tak jakoś dziwnie, niemal pusto...
| Kaplica Anioła w przedsionku Grobu Pańskiego |
Opuściłem rozświetlony lampkami oliwnymi grób i mijając Kamień Namaszczenia, po stromych schodach wspiąłem się na Golgotę. Tu początkowo było zupełnie pusto, po chwili przewinęło się zaledwie kilka osób.
| Miejsce zatknięcia krzyża |
Teraz zgodnie z kolejnością ostatnich stacji Drogi Krzyżowej przeszedłem ponownie do Grobu Pańskiego. Mimo niewielkiej kolejki, spędziłem wewnątrz dość długi czas, w porównaniu do zwyczajowych kilkudziesięciu sekund w niezbyt dawnych czasach. Miejsce to budzi we mnie uczucia, jakich nigdzie nie doświadczałem.
| Wnętrze Grobu Pańskiego |
| Grób jest pod opieką Grekokatolików |
Jeszcze do Kaplicy świętej Heleny, pięknie dwa lata temu odnowionej i już wychodząc przez bramę Jaffa, jadę autokarem do Betlejem.
| Kaplica św. Heleny |
| Światło w kopule wpada z dziedzińca etiopskiego |
Na Placu Żłóbka stoi choinka, bo to jeszcze czas mieszczący się w okresie Bożego Narodzenia. A po drugiej stronie ulicy - najstarszy czynny kościół chrześcijański na świecie - Bazylika Narodzenia Pańskiego, zaprasza w swe prastare mury.
| Cytadela Davida |
W środku pusto jak nigdy. W głównej nawie kilka osób, a w kolumnadzie po prawej gdzie zwykle gromadzi się długa i szeroka kolejka do żłóbka - ani żywej duszy! Jakbym był w makiecie, a nie jednej z najważniejszych świątyń świata.
| Miejsce narodzenia Jezusa - Gwiazda Betlejemska |
| Po lewej ołtarz Trzech Króli, po prawej Żłóbek |
Kościół św. Katarzyny w całości należy do katolików. Stąd też transmitowana jest bożonarodzeniowa pasterka, tu znajduje się relikwia żłóbka i tu kładzie się figurkę Jezuska po okresie bożonarodzeniowym.
| Krużganki wokół dziedzińca kościoła św. Katarzyny |
| Relikwia Żłóbka pod ołtarzem |
Schodzę do Groty Józefa, łączącej bazylikę z kościołem. W najdalszych zakamarkach można znaleźć drzwi, które raz dziennie otwierają się, łącząc obydwie świątynie. Dzisiaj jeszcze zaglądam do groty św. Hieronima i wracam na główny poziom kościoła.
Teraz przejście do sklepu Roniego, gdzie jest "Taniej niż w Biedronce". Na trasie także Grota Mleczna, po czym plan na Jerozolimę i Betlejem zostaje wypełniony.
Na rogatkach Jerozolimy sprawnie przechodzimy przez kontrolę. Polski paszport ma tu bardzo dobre notowania, więc o uśmiech młodej kontrolującej nas dziewczyny nietrudno. Krótki nocny postój nad Morzem Martwym i około północy docieramy do Eilatu.
| Ein Bokek, Morze Martwe w cemnej toni i w oddali światła Jordanii |
Tak zakończył się dzień pełen wrażeń, a kolejna przygoda w Ziemi Świętej dobiegła końca.
.