13 stycznia 2026

Jerozolima i Betlejem, 14.01.2026.

W piękne styczniowe południe wylądowałem na lotnisku Ben Guriona w Izraelu po ponad trzygodzinnym locie z Krakowa. Znając procedury, odprawiłem się szybko i sprawnie, po czym udałem się na kolejkę, którą równie szybko dojechałem do Jerozolimy. Pogoda była lekko deszczowa, siąpił kapuśniaczek, ale i tak postanowiłem do Starego Miasta dojść na piechotę. Minąłem targ Machane Yehuda, kilka sklepów z różnościami, po czym za skrzyżowaniem stanąłem przed szesnastowiecznymi murami.





Wzdłuż południowej ściany doszedłem do bramy jafskiej, by po chwili zagłębić się w uliczki prowadzące do Bazyliki Grobu Pańskiego.

Na wprost brama Jaffa, nieco po prawej Cytadela Davida zbudowana przez Heroda


Schody św. Heleny

Plac dziedzińca był zawalony elementami budowlanymi, gdyż we wnętrzach trwały prace remontowe od dłuższego czasu.



Najpierw wyszedłem na dziedziniec klasztoru etiopskiego, który jest bardzo fotogeniczny i chętnie wybrałbym się tam na spokojną sesję z dobrym sprzętem foto.






Świetliki w kopule kaplicy św. Heleny


Czas było wejść do bazyliki. Skierowałem się ku edykułowi Grobu Pańskiego i stwierdziłem, iż nie ma kolejki do wejścia. Z zaledwie kilkoma osobami niemal z marszu wszedłem do środka. W latach pełni turystyki nieraz stałem w ponad godzinnej kolejce, a teraz tak jakoś dziwnie, niemal pusto...

Kaplica Anioła w przedsionku Grobu Pańskiego


Opuściłem rozświetlony lampkami oliwnymi grób i mijając Kamień Namaszczenia, po stromych schodach wspiąłem się na Golgotę. Tu początkowo było zupełnie pusto, po chwili przewinęło się zaledwie kilka osób.




Golgota


Miejsce zatknięcia krzyża



Teraz zgodnie z kolejnością ostatnich stacji Drogi Krzyżowej przeszedłem ponownie do Grobu Pańskiego. Mimo niewielkiej kolejki, spędziłem wewnątrz dość długi czas, w porównaniu do zwyczajowych kilkudziesięciu sekund w niezbyt dawnych czasach. Miejsce to budzi we mnie uczucia, jakich nigdzie nie doświadczałem. 




Wnętrze Grobu Pańskiego



Grób jest pod opieką Grekokatolików

Jeszcze do Kaplicy świętej Heleny, pięknie dwa lata temu odnowionej i już wychodząc przez bramę Jaffa, jadę autokarem do Betlejem.

Kaplica św. Heleny

Światło w kopule wpada z dziedzińca etiopskiego

Na Placu Żłóbka stoi choinka, bo to jeszcze czas mieszczący się w okresie Bożego Narodzenia. A po drugiej stronie ulicy - najstarszy czynny kościół chrześcijański na świecie - Bazylika Narodzenia Pańskiego, zaprasza w swe prastare mury.

Cytadela Davida



W środku pusto jak nigdy. W głównej nawie kilka osób, a w kolumnadzie po prawej gdzie zwykle gromadzi się długa i szeroka kolejka do żłóbka - ani żywej duszy! Jakbym był w makiecie, a nie jednej z najważniejszych świątyń świata.



Kolumnada, dawniej zapełniona przez tłumy


Przy wejściu do groty - stajenki stoi kilkanaście osób z wycieczki. Przechodzą po kilku minutach modlitwy i pamiątkowych zdjęć, po czym w grocie zostaję sam. Niesamowite doświadczenie. Zatapiam się w modlitewnej kontemplacji, doświadczając dźwięczącej w kamieniach ciszy. Po chwili i ja opuszczam kolebkę chrześcijaństwa.


Miejsce narodzenia Jezusa - Gwiazda Betlejemska


Po lewej ołtarz Trzech Króli, po prawej Żłóbek


Kościół św. Katarzyny w całości należy do katolików. Stąd też transmitowana jest bożonarodzeniowa pasterka, tu znajduje się relikwia żłóbka i tu kładzie się figurkę Jezuska po okresie bożonarodzeniowym.

Krużganki wokół dziedzińca kościoła św. Katarzyny


Relikwia Żłóbka pod ołtarzem


Schodzę do Groty Józefa, łączącej bazylikę z kościołem. W najdalszych zakamarkach można znaleźć drzwi, które raz dziennie otwierają się, łącząc obydwie świątynie. Dzisiaj jeszcze zaglądam do groty św. Hieronima i wracam na główny poziom kościoła.






Teraz przejście do sklepu Roniego, gdzie jest "Taniej niż w Biedronce". Na trasie także Grota Mleczna, po czym plan na Jerozolimę i Betlejem zostaje wypełniony.




Na rogatkach Jerozolimy sprawnie przechodzimy przez kontrolę. Polski paszport ma tu bardzo dobre notowania, więc o uśmiech młodej kontrolującej nas dziewczyny nietrudno. Krótki nocny postój nad Morzem Martwym i około północy docieramy do Eilatu. 


Ein Bokek, Morze Martwe w cemnej toni i w oddali światła Jordanii

Tak zakończył się dzień pełen wrażeń, a kolejna przygoda w Ziemi Świętej dobiegła końca.

.